Jak brzydko! Najbardziej katastrofalny skład kobiet-polityków
Wydawało się, że makijaż kobiet-polityk to prosta sprawa, wystarczy zrobić dyskretny makijaż i gotowe. Nieważne jak to jest!

Bohaterkom naszej kolekcji udało się nie trafić przy właściwej decyzji. Jeśli jesteś w poważnej sytuacji, jest to świetny antyprzykład.
Julia Tymoszenko: cienie nie są modne

Nie ma zastrzeżeń do aplikacji podkładu: ukrył drobne zmarszczki i zagniecenia. Ale co z cieniami? Szare, perłowe cienie, poza tym, że są niemodne, nadal nie pasują do biznesowej kokardki! Dla Julii Tymoszenko prawdą byłoby zastosowanie wyciszonych cieni.
Hillary Clinton: czarny ołówek to zdrajca

W zasadzie można by się przyczepić do fryzury, ale skupiamy się na makijażu. Hillary Clinton ma na oczach wyjątkowo nieprofesjonalny makijaż: pod błyskami kamer czerń nabiera niebiesko-czarnego odcienia. I wcale nie współgra z brokatową szminką. Gdyby był odcień nude, byłoby znacznie lepiej.
Valentina Petrenko: makijaż nie jest na spotkanie

Valentina Petrenko jest lepiej znana nie z inicjatyw legislacyjnych, ale z dziwnej fryzury, z jaką błysnęła na różnych spotkaniach. Polityk ma wyraźną pasję do odcieni różu - to nic, tylko niepiśmienne cieniowane strzałki i jasne cienie bardziej pasowałyby do restauracji, a nie na spotkaniu.
Michelle Obama: Barbie Makeover

Wygląda na to, że Michelle Obama chciała skopiować dla Barbie, w przeciwnym razie jak wytłumaczyć jej uzależnienie od gorących różowych ust, ciemnoszarych smokey i węglowych strzał? Ten makijaż w żaden sposób nie pasuje do postaci społecznej i politycznej. Może Michelle Obama musi zmienić swojego wizażystę?
Nicole Minetti: Nieskromny makijaż

Przez chwilę Nicole Minetti, dzięki Silvio Berlusconiemu, była zastępcą, ale wydaje się, że ta rola nie była dla niej zbyt wygodna… Zbyt pulchne usta i uwodzicielski smokey to świetna opcja na Instagram, ale nie na spotkania polityczne .Być może, gdyby Nicole Minetti malowała skromniej, nie stałaby się tak często obiektem paparazzi.